„Widziałam tęczę przed deszczem"
wybór wierszy z okresu 1983-1986 Wydawnictwo "Zaułek" ISBN 83-910046-0-0 Warszawa 1998 rok. Zbiór zawiera wiersze pisane w okresie stanu wojennego. Są wyrazem sprzeciwu wobec rzeczywistości i próbą jej zarejestrowania. Represje przyjmowane są jako wkalkulowany w koszty jeden z rezultatów działalności publicznej. Z tomiku „Widziałam tęczę przed deszczem" Widzieć człowieka, być dzwonkiem alarmowym na sali szpitalnej, wchłaniać wszystkie niewypowiedziane skargi, być rzecznikiem uwięzionych, bezradnych, bezbronnych, chorych całym swym jestestwem. Może to będzie wystarczające alibi aby żyć. Warszawa, 9 czerwca 1984 roku |
Wiersze z lat 1997-2001
Jestem tu tylko przejazdem... na jedną chwilkę, na moment. Wśród ludzi przesuwam się jak obcy, jak niewidoczny obserwator, ktoś w „czapce niewidce". A może, choć widoczny, to taki, kogo to wszystko nie dotyczy. Dopiero ból staje się dowodem rzeczywistego istnienia. Trwa tylko chwilę. Potem trzeba będzie naprawdę odejść. Warszawa, 18 kwietnia 2002 * * * Spienione Białe, Tęsknię do ciebie, Do zapachu wapiennej skały, Do wody chlupiącej w butach, Wieczornego szybkiego powrotu Do cywilizacji. Warszawa - szpital, 8 października 2001 * * * Fioletowy bratek Pod okiem dziecka Łza Arlekina Ścieka po twarzy Gdzie jest miłość ? Warszawa, 13 czerwca 2001 * * * Malującym ustami Hefajstos wyśmiewany, bo pracowity. Ale jemu jednemu dana radość stwarzania. Tworzenia w trudzie i w pocie czoła. W płomieniach i w huku. W oparach siarki i kłębach wulkanicznego pyłu. Zmagania się z materią, jej kształtem, twardością. Wtedy jego kalectwo nie istnieje. Inni bogowie, lekkoduchy rozplotkowane, Zamieszane w intrygi bliskie tym Z latynoamerykańskich seriali telewizyjnych, Jakże nikczemnego są przy nim wymiaru. Warszawa, 11 czerwca 2001 * * * Mamie Gdyby ... Gdyby można coś jeszcze zmienić, Coś dopowiedzieć. Już nic... tylko cisza, Tylko cisza. A jednak jesteś. Stale przy mnie Jesteś... Nie można się Do Ciebie przytulić, Usłyszeć, jak śpiewasz.... Ale jesteś. Warszawa, 7 maja 2001 * * * Taki rudzik... Ma podobnie zawikłane życie, Jak my. Choć, być może, nie zajmuje się Filozofią. Warszawa, 21 marca 2001 * * * Cóż z nadłamanej gałązki ? A przecież i nadpalony knotek Należy uszanować, Jeżeli On go oszczędził. Warszawa, 21 marca 2001 * * * Znów przefruwają przeze mnie Opadłe, czerwone liście, Rozdarte mgły poranne, Rozbryźnięte igiełki śniegu. Choć na chwilę zapomnieć, Przez chwilę nie pamiętać Tego dławiącego tempa prac codziennych Zabijającego wszystko, co ludzkie. Warszawa, 22 listopada 1999 * * * Inna jest Ta moja pielgrzymka. Ścieka po kropli Antybiotykiem w żyły. Zrosty po nakłuciach, Że nawet przeżegnać się trudno. A Ty ciągle podajesz mi rękę Jak Piotrowi na jeziorze Genezaret. Warszawa, 8 sierpnia 1999 * * * Cóż znaczy dla mrówki Przenieść świat? Wystarczy podzielić go Na dostatecznie dogodne Do transportu szpilki. Warszawa, listopad 1997 |