|
POŁUDNIE. Głos Mokotowa, Ursynowa, Wilanowa, Nr 19 (644), 14 maja 2009
Z Ewą Tomaszewską, kandydatką PiS do Parlamentu Europejskiego rozmawia Hanna Harasimowicz-Grodecka
- Co uznaje swoje Pani za największe osiągnięcie w PE?
- 170 wystąpień w obradach plenarnych. Ponad 100 rezolucji w sprawach pilnych, często związanych z naruszaniem praw człowieka
i cztery interpelacje. To dużo, zwłaszcza że funkcję pełniłam tylko dwa lata, a nie - jak pozostali eurodeputowani - pełną kadencję.
- Sporo się mówi o niedostatku demokracji w UE. Czy traktat lizboński może to zmienić? Więcej byłoby zagrożeń, czy korzyści?
- Zastąpienie zasady konsensu zasadą większości głosów w niektórych kwestiach wydaje się rozsądne, zwłaszcza teraz, przy powiększonej
liczbie państw członkowskich, jednak w sprawach etycznych, gdzie ustawodawstwo obecnie pozostaje wyłączną domeną prawa krajowego,
istnieją obawy, że odejście od zasady jednomyślności może doprowadzić i w tej sferze do rozwiązań narzucanych większością głosów.
W Brukseli wyraźnie widać, że myślenie kategoriami Europy jako całości to w najlepszym razie sprawa dość odległej perspektywy.
Dziś mamy do czynienia z bezwzględną grą interesów.
- Dlatego nie udało się uratować polskich stoczni?
- Błędy i zaniechania kolejnych polskich rządów trudno kwestionować, ale postawa pani komisarz Neelie Kroes, która o upadłości
Stoczni Szczecińskiej mówiła wyłącznie w kategoriach gry biznesowej, każe pytać o motywy różnych decyzji podejmowanych
w Komisji Europejskiej. Warto przypomnieć, że Strasburg wybrano na główną siedzibę parlamentu, żeby upamiętnić francusko-niemieckie
pojednanie. Rocznie około 250 mln euro z unijnej kasy przeznacza się na przejazdy między Brukselą a pełniącym rolę symbolu
Strasburgiem. Dofinansowuje się banki i przemysł motoryzacyjny w Europie Zachodnie, podczas gdy polscy stoczniowcy tracą
pracę w imię rzekomej czystości konkurencji.
- Czy zgadza się Pani z opiniami, że UE prowadzi własną politykę historyczną?
- Tak, jeśli mówimy np. o projekcie Domu Historii Europejskiej, a ściślej o kuriozalnym dokumencie, zawierającym założenia koncepcyjne
tego muzeum. Dość powiedzieć, że autorzy opracowania początek chrześcijaństwa datują dopiero na IV wiek n.e., dziwnie interpretują
okres drugiej wojny światowej, a początek procesu wolnościowych przemian w Europie lat 80. wiążą z demontażem muru berlińskiego.
Rzetelność naukowa tego opracowania budzi poważne wątpliwości.
- Jest Pani członkiem stałym komisji zatrudnienia i spraw socjalnych, ale także zastępcą członka komisji kultury i edukacji.
- Dzięki temu, udało mi się jeszcze na etapie prac komisyjnych wprowadzić do raportu Vasco Graca Moury art. 45, z sugestią
dla Komisji Europejskiej, aby rok 2010 został ogłoszony Europejskim Rokiem Fryderyka Chopina.
- To byłby mocny akcent na dwusetną rocznicę urodzin Chopina...
- Pod warunkiem, że KE podchwyci tę inicjatywę i zdąży ją uwzględnić w budżecie na rok 2010. Do tego potrzebny jest program,
którego wciąż nie ma, podobnie jak żadnego wspomagania czy lobbingu ze strony instytucji krajowych. Dobrze byłoby też poszukać
sojuszników dla tej inicjatywy choćby we Francji. Czasu jest naprawdę mało.
|