Ewa Tomaszewska
Twój poseł do Parlamentu Europejskiego
 
Strona główna | Aktualności | Biografia | Parlament Europejski | Senat | Sejm | NSZZ „Solidarność" | Moim zdaniem | W mediach | Galeria | Linki | Kontakt
 
  Moim zdaniem  
poprzednia | 1 | 2 | 3

Kto ma uczyć demokracji?
Dziś, tj. 18 lutego 2008 roku, przy omawianiu porządku obrad padł wniosek o przesunięcie głosowania nad Traktatem Lizbońskim na następne posiedzenie, ponieważ większość parlamentarzystów nie ma dostępu do jednolitego tekstu Traktatu we własnym języku - nie dokonano jeszcze tłumaczeń. W atmosferze ostrej walki politycznej, której towarzyszyło artykułowane przez przeciwników wniosku domniemanie, że chodzi wyłącznie o zablokowanie akceptacji Traktatu, przegłosowano wniosek. 24 głosy padły za wnioskiem, 220 głosów przeciw. To, niestety, typowy rezultat szalejącej tu "demokracji". Jak się okazuje, lepiej jest głosować za tekstem, który nie istnieje w większości języków, jakimi posługują się kraje Unii Europejskiej. Czekanie, aż będzie można przegłosować coś, co się rozumie i akceptuje, jest w tej Izbie nie do przyjęcia. Dla lepszego zrozumienia sytuacji dodam, że w trakcie dyskusji padła informacja, że nowa wersja Traktatu, to o 500 stron więcej, czyli o ok. 7.000 słów więcej, niż było ich w wersji poprzedniej.
Ewa Tomaszewska, 18 lutego 2008


Nie karać za macierzyństwo!
Dziś Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł informujący o tym, że ZUS nie przelał składek emerytalnych za okres urlopu macierzyńskiego i wychowawczego na konta osób, którym się one zgodnie z ustawą należały. Osoby odpowiedzialne za resort i za ZUS rzekomo nic o problemie nie wiedziały. Przyjmuję to ze zdziwieniem. Sama, jako członek Zespołu Komisji Trójstronnej ds. ubezpieczeń społecznych, reprezentujący w Zespole NSZZ „Solidarność", w ciągu ostatnich kilku lat wielokrotnie pytałam, dlaczego składki emerytalne (także bieżące) nie wpływają na konta osób na urlopach macierzyńskich i wychowawczych.
ZUS prezentował swoje wyjaśnienia - można do nich dotrzeć, powinny być w protokołach z posiedzeń Zespołu. Jedną ze stron Komisji Trójstronnej jest rząd i jego przedstawiciele byli na posiedzeniach zespołu obecni. Niewiedza może tu wynikać co najwyżej z braku zainteresowania problemem.
O tym, że problem był dostrzegany, świadczy choćby to, że po pierwszych latach funkcjonowania reformy to właśnie ZUS (i chwała mu za to) zwrócił uwagę na fakt, że niewiele osób z dobrodziejstwa tego rozwiązania skorzysta, bo w pierwotnej wersji ustawy opłata składki miała nastąpić na wniosek osób zainteresowanych, a te zazwyczaj nie wiedziały nic o swym uprawnieniu. Przypomnę, że wówczas większość mediów odmawiała informowania społeczeństwa o przeprowadzanych reformach. Tak więc to na wniosek ZUS wprowadzono do ustawy zmianę, na mocy której ZUS z urzędu miał wprowadzać tę składkę na konta, zwracając się do budżetu państwa o jej refundowanie. Pozwolę sobie przypomnieć, że problem obniżenia negatywnych skutków macierzyństwa dla wysokości świadczeń emerytalnych kobiet był dla „Solidarności" na tyle ważny, że jeszcze w 1996 roku zgłosiła projekt choć częściowego rozwiązania tej kwestii. Do systemu emerytalnego na nasz wniosek wmontowano zapis gwarantujący kobietom opłacanie składki emerytalnej w wysokości odpowiadającej składce od płacy minimalnej ze środków budżetu państwa. Reforma systemu ubezpieczeniowego wdrażana od 1999 roku w oczywisty sposób to rozwiązanie zawierała. Rząd SLD w 2001 roku obniżył wymiar składki.
Rezolucja w sprawie problemów demograficznych Europy, nad którą pracuje obecnie Parlament Europejski, zachęca kraje członkowskie do wprowadzenia do systemów emerytalnych rozwiązań ograniczających „karanie" za macierzyństwo.
Ewa Tomaszewska, 28 stycznia 2008


Witamy Emilio Gabalio w nowej roli
23 stycznia Komisja Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego gościła Emilio Gabalio, wieloletniego Przewodniczącego Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, dziś w charakterze Przewodniczącego EMCO (Komisji Zatrudnienia przy Radzie). Wyraził sceptycyzm wobec polityki flexicurity, zwracając uwagę na nieufność pracowników, obawiających się kolejnej próby odbierania im uprawnień oraz na potrzebę reform w krajach członkowskich w zakresie zatrudnienia, a w szczególności - realizację społecznego wymiaru Strategii Lizbońskiej. Odnotował, że w Komisji zaczęto używać innego języka, więcej uwagi poświęca się takim problemom, jak wykluczenie społeczne czy ubóstwo dzieci. Widzi potrzebę dyrektywy w sprawie zatrudnienia tymczasowego. Nie jest zwolennikiem wprowadzania nowych wytycznych, raczej wzmocnienia strategii zatrudnienia, która odnosi sukcesy. Najważniejsze sprawy na dziś to wzrost zatrudnienia młodzieży i migracja (sytuacja i uprawnienia pracowników migrujących).
Ewa Tomaszewska, 24 stycznia 2008


Paraolimpijczykom nie jest łatwiej
Komisje Parlamentu Europejskiego: Kultury i Edukacji oraz Zatrudnienia i Spraw Socjalnych pracowały w tym tygodniu nad białą księgą na temat sportu. Projekt rezolucji odnoszący się do tego dokumentu dotyczy społecznej, w tym wychowawczej roli sportu, organizacji imprez sportowych, funkcjonowania klubów sportowych uznaje, że sport ze swej natury nie jest nastawiony na zysk i tak powinien być traktowany.
Wniosłam potrzebę podkreślenia, że uprawnienia socjalne sportowców niepełnosprawnych nie mogą być niższe, niż sportowców pełnosprawnych. Dziś zgłosiła się do mnie jedna z organizacji sportowych, dziękując za tę uwagę i wniesioną poprawkę. Choć zrobiłam to nie dla podziękowań, a zarazem nie wiem, jaki będzie efekt wniesienia tej poprawki, ale jednak to miłe.
Ewa Tomaszewska, 24 stycznia 2008


A co z naszą prezydencją
Patrząc, jak do objęcia prezydencji w Unii Europejskiej przygotowała się Słowenia, jak przygotowała się w różnych obszarach, słuchając wypowiedzi przedstawicieli słoweńskich ministerstw na posiedzeniach merytorycznych komisji Parlamentu Europejskiego, coraz bardziej obawiam się, że zajęci wzajemnym oblewaniem się pomyjami nawet nie zauważymy, jak zacznie się nasza prezydencja i nie będziemy do niej przygotowani. W obecnej publicznej debacie politycznej nie dostrzegam świadomości tego problemu.
Ewa Tomaszewska, 22 stycznia 2008


Kto zna Traktat Lizboński
Znowu w trakcie posiedzenia Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego wystąpiły wątpliwości, jak będą realizowane rozwiązania zawarte w projektach dyrektyw pod rządami nowego traktatu. Tak więc dostęp do jednolitej wersji Traktatu Lizbońskiego staje się coraz bardziej palący. Procedury postępowania wobec naruszania zapisów Traktatu są już przygotowywane. Grupa ekspertów w Eurostacie opracowuje metody zbierania danych statystycznych ilustrujących sposób respektowania zapisów traktatowych, o czym poinformowali nas przedstawiciele Komisji Europejskiej. Nie stosowanie się do nich wywołuje skutki prawne. Jak się do tego ma powszechny brak znajomości Traktatu?
Ewa Tomaszewska, 22 stycznia 2008


Kto powinien siedzieć cicho
Dziś w związku z problemami płacowymi pracowników ochrony zdrowia Pan Premier, twierdząc, że nikt dotąd nic w tej sprawie nie zrobił, zalecił siedzenie cicho wszystkim przedstawicielom opozycji.
Może dobrze byłoby przyjąć za pewnik, że nie wszyscy stracili pamięć. W latach 1992-1993 przewodniczyłam Ogólnopolskiemu Komitetowi Strajkowemu Pracowników Sfery Budżetowej NSZZ „Solidarność". Wówczas KLD był w koalicji rządzącej. Przewodniczył mu obecny Premier. Rząd w tym czasie nie widział potrzeby dokonania podwyżek płac pracownikom służby zdrowia, kultury, pomocy społecznej, oświaty, szkolnictwa wyższego i nauki. Podwyżki te zgodnie z obowiązującym wówczas prawem pracownikom sfery budżetowej się należały, co później potwierdził Trybunał Konstytucyjny. Wskutek wyroku Trybunału rząd AWS dokonał wypłat rekompensat z tytułu braku należnej w latach 1992 - 1993 podwyżki. W trakcie sporu z rządem Pani Suchockiej Związek nasz wskazywał źródło sfinansowania podwyżki. Rząd z tego źródła skorzystał, ale środki (wyższe niż niezbędne na realizację podwyżek) zużył na inne cele. Kto więc w tej sytuacji powinien siedzieć cicho?
Ewa Tomaszewska, 9 stycznia 2008


Karta Praw Podstawowych
Głosowałam za przyjęciem przez Parlament Europejski Karty Praw Podstawowych. Jako związkowiec, członek NSZZ „Solidarność", będąc przez 15 lat w Prezydium Komisji Krajowej, czułam się zobowiązana do zadbania o prawa socjalne w niej zawarte. Także możliwość korzystania z praw człowieka, należnych każdej osobie ludzkiej zawsze była dla mnie ważna.
Jednak w dniu 12 grudnia 2007 roku w trakcie podpisywania Karty Praw Podstawowych w sali obrad plenarnych Parlamentu Europejskiego poczułam się zawstydzona zaistniałą sytuacją. Nieoczekiwanie i wbrew własnej woli znalazłam się w grupie hipokrytów, którzy mając usta pełne praw człowieka, w szczególności prawa do wolności słowa, innym te prawa odbierają.
Szczególnie wstyd było mi za Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, który uznał, że ma prawo użyć siły wobec Parlamentarzystów, myślšcych inaczej, niżby tego sobie życzył i skierował na salę woźnych, by siłą odbierali posłom kartki z napisem REFERENDUM. W ten sposób dopuścił do naruszenia nietykalności cielesnej parlamentarzystów, a woźnych postawił w sytuacji niezręcznej.
Tak to zademonstrowano nam, że prawo do wolności słowa w Karcie Praw Podstawowych niczym nie różni się od tego, które gwarantowała nam komunistyczna Konstytucja PRL z 1952 roku, że jest ono fikcją.
Swoją drogą, jeżeli kartka z napisem REFERENDUM w rękach posła aż tak przeraża, to co naprawdę zawiera traktat? Czy rzeczywiście wartości ważne dla obywateli państw europejskich, czy raczej regulacje korzystne dla wysokich urzędników Unii, które należy narodom Europy wcisnąć siłą poza ich świadomością i niezależnie od ich woli?
Ewa Tomaszewska, 13 grudnia 2007


No i wykrakaliśmy
Jeszcze kilka lat temu, w czasach rządów SLD sprzeciwialiśmy się włączeniu do instrumentów finansowych, w które mogą inwestować Otwarte Fundusze Emerytalne, instrumentów pochodnych. Niestety, nasze zdanie wobec lobbingu Powszechnych Towarzystw Emerytalnych nic nie znaczyło. Dziś właśnie instrumenty pochodne, których wartość jest trudna do wycenienia, a czasem i do zidentyfikowania, powodują trudności na rynku finansowym USA. Banki uważają je za mało wiarygodne (i słusznie), co pośrednio skutkuje obniżeniem płynności finansowej.
Ewa Tomaszewska, grudzień 2007


Dokończyć reformę emerytalną
Reformę ubezpieczeń społecznych przy presji i istotnym wkładzie merytorycznym ze strony naszego Związku, NSZZ „SOLIDARNOŚĆ", rozpoczęto w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. Po okresie rządów AWS do dokończenia pozostały dwa zasadnicze rozwiązania: emerytury pomostowe i wypłaty świadczeń z drugiego filara (projekt ustawy w tej sprawie został wniesiony przez rzšd jeszcze w czasie III kadencji Sejmu). SLD już na początku swej kadencji rozmontowało nadzór społeczny i profesjonalny nad II filarem. Tryb prac w Komisji Trójstronnej nad kolejnymi próbami zmian w systemie nie sprzyjał porozumieniu. Czas mijał. Dziś koniecznością stało się przesunięcie terminu wprowadzenia emerytur pomostowych. Pierwsze osoby objęte nowym systemem lada moment osiągną wiek emerytalny, a brak jest prawnego ustalenia, kto i na jakiej zasadzie będzie im należne świadczenia wypłacał. Zmarnowano sporo czasu. Warto, by aktualny rząd wziął pod uwagę, jak ważny jest w takich sprawach dialog społeczny, i, że lepiej, by takimi problemami zajmowali się ci, którzy się na tym znają. Sama odpowiednia opcja polityczna nie wystarczy.
Ewa Tomaszewska, listopad 2007


poprzednia | 1 | 2 | 3